Narodziny życia. Scenariusze nieklasyczne
 
Narodziny życia. Scenariusze nieklasyczne
W poszukiwaniu dróg wyjścia ze wskazanych wyżej trudności klasycznego scenariusza ewolucji chemicznej w ostatnim 20-leciu ogłoszonych zostało szereg teorii biogenezy opartych na — nazwijmy to — nieklasycznych założeniach, co do sił napędowych i warunków przebiegu wczesnych stadiów ewolucji prebiotycznej, bądź też co do natury obiektów tej ewolucji. W niektórych z nich kwestia obecności tlenu w pierwotnej atmosferze nie ma wagi podstawowej. Niektóre z nich obchodzą się też bez założenia o istnieniu przez długi czas pierwotnego bulionu — ten klasyczny postulat w wielu nowszych teoriach został dość znacznie zmodyfikowany lub zastąpiony innym, ekwiwalentnym. Przykładowo, jako warunki najbardziej sprzyjające przedbiologicznej ewolucji chemicznej wskazywano m.in. na powierzchnię niektórych minerałów i ziarna regolitu, wulkany naziemne i wulkany podwodne, powierzchnię stałego lądu i pokłady uranu, gorące źródła podmorskie i systemy geotermalne. Szereg nowszych teorii w mniej lub bardziej udany sposób unika też zarzutów natury termodynamicznej, wysuwanych w stosunku do klasycznego, oceanicznego scenariusza biogenezy.
 
Pozostaje jednak jeszcze jedna trudność, wobec której stanąć muszą także teorie „nieklasyczne” — o ile zakładają one, że ewolucja przebiegała w warunkach ziemskich. W tym miejscu warto przypomnieć, że badaniom nad przedbiologiczną ewolucją chemiczną zawsze towarzyszyły rozważania nad tym, czy rekonstrukcja procesów przebiegających na Ziemi ok. 4 mld lat temu ma walor powszechny. Pytano, czy podobne procesy zachodziły i zachodzą również w warunkach pozaziemskich, a jeśli tak, to jak daleko mogły się posunąć. Co do Ziemi jednak, to uznawana była ona za jak najbardziej naturalny inkubator materii organicznej — i to nie tylko dlatego, że właśnie na niej (i dotychczas wyłącznie na niej) obserwujemy ostateczny efekt ewolucji chemicznej, czyli istoty żywe.
 
Dlaczego więc przekonanie takie uległo z czasem osłabieniu? Dlaczego poglądy o kryzysie dyscypliny zyskały szansę na upowszechnienie? Otóż coraz częstsze doniesienia o bezpośrednich i pośrednich świadectwach paleobiochemicznych, odnoszących się do najwcześniejszych śladów życia na Ziemi lub do śladów działalności organizmów — witane początkowo entuzjastycznie, jako potwierdzenie hipotetycznych scenariuszy biogenezy — zaczęły budzić niepokój. Niezależnie nawet od dyskusyjnego charakteru niektórych spośród tych znalezisk, wypływający z nich wniosek był w sumie dość jednoznaczny — życie na Ziemi istniało już 4 mld lat temu, a być może nawet wcześniej. Powód do zaniepokojenia stanie się zrozumiały jeśli zważyć, że wiek Ziemi szacowany jest wprawdzie na 4,5 mld lat, ale w okresie od 4,5 do 4 mld lat powierzchnia naszej planety była jeszcze półpłynna — a więc nie mogła być ani siedliskiem życia, ani nawet terytorium odpowiednim dla wczesnych faz ewolucji związków organicznych.
 
Inaczej mówiąc: najwcześniejsze znane nam skały już zawierają ślady działalności żywych organizmów; nie udało się natomiast znaleźć empirycznych świadectw takiego okresu w dziejach Ziemi, kiedy życia na niej jeszcze nie było. Niektórych badaczy skłania to do przypomnienia idei W.I. Wiernadskiego o „geologicznej wieczności życia” oraz do uznania, że powstawanie życia na Ziemi i kształtowanie się Ziemi jako planety odbywało się w tym samym czasie. Warunki ziemskie, z wielu względów natury fizycznej i chemicznej bardzo korzystne dla ewolucji przedbiologicznej, okazały się więc dla niej nieodpowiednie przynajmniej pod jednym bardzo ważnym względem: pod względem długości odcinka czasu, niezbędnego do przebiegu tej fazy ewolucji.
Włodzimierz Ługowski
zgłoś uwagę

Znaleziono w książkach Grupy PWN

Trwa wyszukiwanie...  
Przeglądaj encyklopedię
Przeglądaj tabele i zestawienia
Przeglądaj ilustracje i multimedia