W kolejce po encyklopedię
 
W kolejce po encyklopedię
Powrót do przeszłości cz. VI
W poprzednich częściach redakcyjnych wspominek towarzyszyli Państwo długiemu, mozolnemu procesowi przygotowania i druku nowego wydania encyklopedii.
Co działo się potem? Czym ówcześnie był taki świeżutki i pachnący tom Encyklopedii PWN?
Otóż – co wielu dziś może zdziwić – był towarem wielce pożądanym, wprost czymś, po co warto było ustawiać się w kolejce!
Gdy więc po dwóch latach gotowa encyklopedia ukazywała się w księgarniach, to aby ją kupić, trzeba było wykazać się niemałym refleksem. Chociaż nakład osiągał 200 tysięcy egzemplarzy(!), to zawsze było ich za mało – popyt znacznie przewyższał podaż.
Pracownicy PWN mieli prawo do zakupu tylko jednego egzemplarza w księgarni wzorcowej PWN, która mieściła się w Pałacu Kultury w Warszawie. Przy zakupie takiego ‘należnego’ egzemplarza, trzeba było dodatkowo okazać legitymację pracowniczą PWN, a potem… księgarz wręczał upragnioną encyklopedię, szczelnie opakowaną w szary papier, by nie drażnić pozostałych klientów, dla których encyklopedii już zabrakło ;-)
W 1974 roku ukazała się pierwsza polska encyklopedia wielobarwna i była to technologiczna sensacja! Została nagrodzona w konkursie PTWK na Najlepiej Wydaną Książkę Roku (1975).
W euforii po tym sukcesie ówczesny szef Redakcji Ilustracji i Dokumentacji oraz Kartografii napisał wiersz, którego fragment pozwolimy sobie zacytować, bo zgrabnie odmalowuje obraz ówczesnego rynku wydawniczego w Polsce. Zapraszamy do lektury wiersza!
Jednocześnie zachęcamy Państwa do świętowania z nami 65. rocznicy Wydawnictwa Naukowego PWN!
 
MEP* kolorowy
Jest już gotowy
 
Nareszcie, po dwóch latach, pomimo trudności
Z farbą oraz papierem, które dla jakości
Druku takie są ważne, pomimo rozróbek
W szpaltach, po przełamaniu, a także przeróbek
Jakże licznych w ostatnim etapie, w rewizji,
Dzieło jest już gotowe. Wreszcie zamiast wizji,
Miast makiety z kart czystych, trzymamy dziś w ręce
Małą encyklopedię powszechną, co w męce
Naszej wspólnej powstała i w świat się rozejdzie,
Żeby ludziom nieść wiedzę. Może nawet przejdzie
Kiedyś do piśmiennictwa polskiego historii
Jak dokument epoki, jak dowód teorii,
Że można ponad siły i środki wytwórcze
Coś przedsięwziąć, że warto mieć pomysły twórcze
I formę dziełu nadać inną, nietypową,
By mieć encyklopedię pierwszą kolorową (...).
 
(...) Dowód, że coś się dzieje wreszcie z poligrafią,
Że barwną książkę u nas też zrobić potrafią,
I że można inaczej, ładniej, lepiej, taniej.
– Oczywiście, jeżeli kiedyś się dostanie
W którejś z księgarń to nasze dzieło przeurocze
– Wspomnicie moje słowa, jak zwykle prorocze,
Trzeba będzie spod lady, za czterysta złotych,
Szukać po kumotersku (...).
 
*Mała Encyklopedia Powszechna
(tekst Władysława Romana)
Przeglądaj encyklopedię
Przeglądaj tabele i zestawienia
Przeglądaj ilustracje i multimedia