Sienkiewicz Henryk, Rodzina Połanieckich
 
Sienkiewicz Henryk, Rodzina Połanieckich
Powieść obyczajowo-społeczna H. Sienkiewicza, pierwodruk w „Bibliotece Warszawskiej” 1893–94, wydana osobno w Warszawie 1895. Tematem powieści jest życie inteligencji warszawskiej pochodzenia ziemiańskiego, ludzi, którzy na bruku miejskim znakomicie dają sobie radę, nie zrywają jednak stosunków ze wsią i według autora wrócą na wieś, przyzwyczajeni do pracy i przygotowani do pokonywania oczekujących ich trudności. Ten mit „świętej ziemi”, jak w powieściach ludowych nazywał go I. Maciejowski, u Sienkiewicza występujący także w innych powieściach, listach i publicystyce, autor Bez dogmatu ukazał na przykładzie Stanisława Połanieckiego, który dorobiwszy się pieniędzy na handlu zbożem, odkupuje utracony majątek ziemski żony i osiada w nim wraz z rodziną. Ponieważ Sienkiewicz tego praktycznego bohatera przeciwstawił Płoszowskiemu z Bez dogmatu, czytelnicy, nawet tak wnikliwi jak I. Matuszewski, sądzili, iż pisarz uważał Połanieckiego za wzór, a młodszy i radykalniejszy S. Brzozowski ukuł na wzór rosyjski pogardliwe określenie wyraz „połaniecczyzna” , synonim łatwego filisterstwa. Matuszewski zauważył, że w drugiej części powieści nad dziejami bohatera góruje wątek inny, tragedia młodego pisarza Zawiłowskiego. Zawiedziony w uczuciach do narzeczonej, Linety Castelli — „połączenia cudnego niewieściego ciała z duszą małpy i rozumem gęsi” (określenie Matuszewskiego), usiłuje popełnić samobójstwo, wskutek czego traci talent, a tym samym sens swego istnienia. Dzieje Zawiłowskiego ukazują po raz pierwszy w twórczości Sienkiewicza miłość naprawdę tragiczną, bez akcentów sielankowych, ponieważ zaś miłość Połanieckiego akcentów tych również nie wykazuje, powieść jest w sumie dziełem posępnym i zarazem w realizmie swym bardzo ludzkim. Plotki głosiły, iż Sienkiewicz przedstawił w postaciach Linety i jej arcyobłudnej ciotki Broniszowej swą drugą żonę i jej przybraną matkę; plotki te pisarz dementował w listach do przyjaciół. Listy owe dowodzą jednak, jak boleśnie przeżywał on utratę żony, i każą przypuścić, że wprowadzenie tych wątków do Rodziny Połanieckich wyzwoliło go od „kompleksu Marynuszki” (drugiej żony), a równocześnie zaważyło na nastroju powieści. W jej części końcowej pojawiają się uwagi na temat „ironii życia”, jak np. ta, włożona w usta Połanieckiego: „Nic, tylko śmieszna komedia ludzka, w której jedni oszukują drugich, drudzy oszukują samych siebie; nic, tylko oszukani i oszukujący; nic, tylko pomyłki, zaślepienie, błędy życiowe, kłamstwa, ofiary pomyłek, ofiary oszustwa, ofiary złudzeń, plątanina bez wyjścia; pocieszna i zarazem rozpaczliwa ironia pokrywająca ludzkie uczucia, namiętności, nadzieje, tak jak śnieg pokrywa zimą pola — i to życie?”. Że Połaniecki wyrażał tu poglądy nie tylko własne, jak na niego może zbyt subtelne, wskazuje zakończenie powieści wypowiedzią bezpośrednią samego Sienkiewicza, prawiącą o życiu Połanieckich na wsi, „nie wolnym od trosk, ale w którym było jednak więcej miodu niż piołunu. Autor zaś niniejszej książki pił ów miód — mocą wyobraźni”. Wypowiedź to dyskretna i niepokojąca. Wywodzi się ona przecież z bajek, kończonych formułką: „I ja tam byłem, miód i wino piłem”, ale wzmianka o wyobraźni wyraźnie i niedwuznacznie ostrzega przed traktowaniem fikcji literackiej jako dokumentarnego odtworzenia rzeczywistości. Równocześnie finał ten nakazuje ostrożność przy omawianiu „połaniecczyzny” jako modelu życia rzekomo zalecanego przez Sienkiewicza. Niewłaściwe rozłożenie akcentów krytycznej oceny i uznania oraz sprzeczność między epickim rozmachem, do którego nawykło pióro pisarza, a naturą materiału społecznego, świetnie zaobserwowanego, lecz nie zawierającego w sobie elementów wielkości, sprawiły, iż dzieje dorobkiewicza warszawskiego poczytać było można za jego apologię wbrew intencjom autora.
Przeglądaj encyklopedię
Przeglądaj tabele i zestawienia
Przeglądaj ilustracje i multimedia